Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys w Hiszpanii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kryzys w Hiszpanii. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 sierpnia 2012

Słowo o (braku) pracy


Na początek, ESPANISTAN ("La burbuja inmobiliaria" Aleix’a Saló), krótki filmik, który w prosty sposób pokazuje jak w Hiszpanii doszło, do czego doszło.




Teraz nadszedł czas cięć budżetowych we wszystkich sektorach (oprócz pensji polityków), zniesienia kilku wolnych dni pracy, obniżenia pensji pracowników sektora publicznego oraz ogromnego wzrostu bezrobocia wśród młodych.

Sytuacja na runku pracy wpływa na warunki zatrudnienia i prowokuje sytuacje wymagające komentarza. O umowach śmieciowych słyszeliśmy, o niewypłacaniu pensji w terminie również. Ale o wymaganiach wobec pracowników słyszy się mało. Taka na przykład kelnerka w sezonie pracuje tu 14godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu z rzędu. Dzień przerwy i kolejne 6 dni pracy. A to za 3 euro za godzinę. Wcześniej spotykało się takie oferty przygotowywane specjalnie dla emigrantów, teraz nastąpiło wyrównanie szans i wszyscy zarabiają tak samo. Dlaczego godzą się pracować na takich warunkach? Bo w swoim zawodzie znalezienie pracy bez znajomości jest praktycznie niemożliwe. Gdy na popularnym portalu infojobs.com pojawia się ogłoszenie o pracę np. w marketingu, po 2 godzinach od zamieszczenia ogłoszenia widzimy 500 wysłanych aplikacji. Zatem Hiszpanie godzą się pracować za marne 3 euro za godzinę, bo za każda osobą stoi kolejka innych chętnych. Praca stała się towarem deficytowym – bierzesz albo nie.

Podśmiewamy się, że żyją z rodzicami do 30stki. Ale, gdy nie można znaleźć pracy NIGDZIE, co zrobić?